Nikt nie mówił, że będzie łatwo…- proces zmiany

0 Flares 0 Flares ×

nie_mowie_ze_bedzie_latwo_2013-11-23_11-56-35Nikt. Ale to NIKT nie powiedział, że zmiany są łatwe, proste i przyjemne.
Zmiana wymaga wiele pracy, samodyscypliny, motywacji i chęci!
Więc dlaczego tak wiele osób zakłada, że „przejście na dietę” to łatwizna?

 

 

Zmiana mieszkania wymaga od nas poszukania nowego lokum, umówienia się na oglądanie (często wielokrotnie zakończone rozczarowaniem), podpisanie umowy, załatwienie kredytu, załatwienie wszystkich potrzebnych dokumentów, spakowania rzeczy, przewiezienia rzeczy, wypakowania, urządzenia. Sporo pracy prawda? Czy jest to łatwe? Nie. Czy jest to szybkie? Nie. Czy jest warte zachodu? Jeśli TO mieszkanie, to spełnienie marzeń- TAK. I wszyscy się na to zgadzają, wiedzą, że tak jest. Może trochę marudzą, ale nie porzucają planu w połowie zbierania dokumentów, bo trzeba iść do urzędu po zaświadczenie (ha! nie trzeba… ale ok to nie poradnik jak załatwić kredyt na mieszkanie ;) ).
A zmiana nawyków żywieniowych wypracowanych przez całe życie?
Wiele osób by chciało, żeby wyglądało to tak:
- budzę się „olśniona”/”olśniony”
- idę do dietetyka (z marszu, jak do mięsnego.  Nie trzeba czekać, czekanie zabija motywację*.)
- mówię, że chcę schudnąć.
- płacę.
- dostaję dietę (Boże! trzeba poczekać kilka dni… co ja mam w tym czasie jeść?! umrę z głodu?!)
- w magiczny sposób po 1 dni posiadania diety jestem szczuplejsza i zdrowsza.
NIE. TO TAK NIE DZIAŁA.
Jak wygląda zmiana nawyków żywieniowych?
proces-zmianTo, w którym momencie poprosisz o wsparcie dietetyka to Twoja decyzja. Najprawdopodobniej będzie to na etapie „pomysł inicjujący zmianę”. Ale musisz wiedzieć, że zarejestrowanie się na wizytę powoduje, że ten schemat trochę się zmienia. Będziesz w strefie granicy komfortu (przecież ktoś będzie konstruktywnie krytykował całe dotychczasowe żywienie). Będziesz stawiać opór i robić problemy (nie mam czasu na takie „wymyślne” gotowanie/ to jest za drogie). Powoduje to chaos, bo nie do końca przestrzegasz zaleceń, musisz czytać etykiety, zakupy trzeba robić bardziej świadomie, a nie na zasadzie „mam ochotę”. Wizyta kontrolna, która weryfikuje Twoje starania, albo ich brak. Ale skoro już wydałaś/wydałeś trochę pieniędzy na dietę, to postanawiasz, że to ZMIENISZ, że będziesz trzymać się planu. Wciąż będą pojawiać się kłody pod nogami- ale po to jest dietetyk, aby pomóc je przenieść na pobocze, albo pokazać Ci, że to nie realne problemy, a Twoje WYMÓWKI. W końcu zrozumiesz, że musisz zaufać specjaliście i się OGARNIASZ. Na końcu dietetyk ściska Ci dłoń, mówiąc, że gratuluje osiągniętych wyników i pracy jaką włożyłaś/włożyłeś w zmianę. I że gdyby pojawiły się kłody to pomoże.
Oczywiście życie to nie schemat. Kłody pojawiają się na każdym etapie. Ale bardzo często są to wymówki. I usłyszenie od dietetyka, że to jest wymówka nie jest niczym miłym. Ale pamiętaj- dietetyk nie ma magicznego pilota, dzięki któremu w czasie godzinnej wizyty Cię przeprogramuje, odchudzi o 3 rozmiary i co tam jeszcze by się chciało. Dietetyk daje Ci wiedzę (co do tej pory było nie tak), narzędzie (dietę) i wsparcie do tego, abyś mógł dokonać zmiany. Ale to TY ZMIENIASZ nawyki żywieniowe.

36-nie-narzekaj-ze-masz-pod-gore-skoro-zmierzasz-na-szczyt-white* o motywacji powstanie osobny wpis :)

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>